ďťż
polski parlament nie przyjmie uchwały na temat mordów UPA

WIEĹťA WIDOKOWA JAGODA

na Wołyniu

Cóż nie myślałem że doczekam czasów gdy jedyną partią parlamentarną broniącą interesu Polski okaże się bezpłciowy PSL.


To jest ucieczka od prawdy historycznej i przyłączenie się do tych, którzy próbują zrównać ofiary z katami. To wstyd dla naszego parlamentu - ocenia Kalinowski.

Zdaniem wicemarszałka Sejmu, to tym bardziej szkodliwe, że w świetle ostatnich badań CBOS, aż 60 proc. Polaków nie wie o zbrodni na Wołyniu.

- Ponad połowa Polaków nie wie, kto kogo tam mordował. Niestety, dzisiaj większość w parlamencie: Platforma, ale milcząco także PiS i Lewica, przyłącza się do tych, którzy chcą zatrzeć pamięć o okrutnych zbrodniach dokonanych na narodzie polskim - komentuje Kalinowski.

Polityk PSL zapewnia, że jego środowisko polityczne nigdy nie winiło narodu ukraińskiego za tę zbrodnię i to także miało znaleźć wyraz w zgłoszonej przez ludowców uchwale.

- W uchwale chcieliśmy szczególny hołd i szacunek oddać tym Ukraińcom, którzy z narażeniem życia ratowali Polaków - deklaruje.

Kalinowski krytykuje również prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w zeszłym miesiącu wycofał się z patronatu nad konferencją naukowa z okazji rocznicy ludobójstwa OUN-UPA na Wołyniu. - Dla mnie to wstyd i skandal i opowiedzenie się po stronie tych, którzy fałszują historię - uważa wicemarszałek.

Jarosław Kalinowski zapowiada, że PSL nie zrezygnuje z uchwały upamiętniającej ofiary zbrodni na Wołyniu. - Jej projekt jest w lasce marszałkowskiej i Bronisław Komorowski ma tylko pół roku, żeby ją zatrzymywać.

- Historia to nie pole do kompromisów, historia to fakty. A fakty są jednoznaczne: 120 tysięcy Polakow zostało wymordowanych, tylko dlatego, że byli Polakami. Jeżeli PO, PiS i Lewica ze względu na niezrozumiałą dla mnie poprawność polityczną boją się przeciwstawić ideologii faszystowskiej, rozwijającej się tam w tej chwili, to ręce opadają - podsumowuje Kalinowski.


http://politbiuro.pl/poli..._ideologii.html


Jakoś tym k... z zslu nie wierzę, widać chcą ugrać jakiś swój interes.....

Komentarz w tej sprawie Terlikowskiego z salon24.pl


Wołyński trup w lodówce
--------------------------------------------------------------------------------

Wybierzmy przyszłość, budujmy razem EURO 2012 – pod takimi hasłami odbywa się obecnie festiwal zamilczania ludobójstwa Polaków na Wołyniu. Wcześniej amnezję historyczną usprawiedliwiano koniecznością budowania poprawnych relacji z Ukrainą. 150 tysięcy ofiar, które zostały bestialsko zamordowane tylko dlatego, że były Polakami, nie może doczekać się upamiętnienia, bowiem dla polityków ważniejsza jest przyszłość niż pamięć o ofiarach. Prezydent wycofuje się z obchodów rocznicy tej dość ponurej zbrodni, premier w niej nie uczestniczy, a marszałek Sejmu nie zgadza się na wprowadzenie pod obrady uchwały potępiającej ludobójstwo. Powód: nieodmiennie i od lat ten sam – niechęć do komplikowania relacji z Ukrainą.

Idąc dalej tym samym tropem: należało od dawna zrezygnować z dochodzenia prawdy o Katyniu (też komplikowała stosunki z Rosją), z podręczników usunąć wzmianki o zbrodniach jakich dopuszczali się hitlerowcy na Polakach, a 1 września obchodzić uroczyście tylko początek roku szkolnego. Szokujące jest również powołanie Muzeum Powstania Warszawskiego, które przecież przypomina zbrodnie na mieście, którego już nie ma... I nigdy nie będzie. Zbrodnię dokonaną przez konkretnych ludzi.

Tego oczywiście nikt nie zrobi. Ale dokładnie to samo robi się w sprawie Wołynia. Tamte ofiary do tej pory nie doczekały się hołdu, nikt nie przyznał oficjalnie, że padły ofiarą czystek etnicznych. Milczymy nad ich grobami, i powoli w ogóle zapominamy, że ktoś w nich leży, a niekiedy wręcz ulegamy propagandzie i przyjmujemy, że Polakom na Wołyniu śmierć się zapewne należała, i nie ma co dociekać, czy spotkała ich słusznie.

Problem polega tylko na tym, że sprzedanie pamięci za EURO czy sympatyczne stosunki z Ukrainą, zupełnie się nie opłaca. Ani bowiem kasa, jaką zarobią oba narody na mistrzostwach świata, ani gładkie uśmiechy wymieniane przez polityków nie są w stanie zrównoważyć strat, jakie niesie historyczna amnezja. Najwięcej może na tym stracić Polska. Odcięcie się od Kresów, zapomnienie ofiar jakie złożyli tam Polacy, by zachować swoją tożsamość, oznacza bowiem ostateczne zerwanie z ogromną częścią naszej spuścizny narodowej. Polskiej kultury zwyczajnie nie ma bez Wilna i Lwowa, bez kresowej kultury i melodii. I nie zmienia tego fakt zmiany granic. Tak jak nic nie jest w stanie wyrzucić z Niemiec pamięci o Prusach Wschodnich.

Ale zapomnienie o ofiarach Wołynia to także lekcja dla innych krajów, które mogą uznać, że pamięć jest dla Polaków towarem, który można zamienić na kaskę czy polityczne uśmiechy. Jeśli zapominamy o 150 tysiącach ofiar ukraińskich banderowców, to dlaczego nie spróbować kupić sobie zapomnienia także o innych zbrodniach popełnionych na Polakach? Jeśli EURO czy relacje z Ukrainą mają być powodem, dla których zapominamy o 150 tysiącach naszych rodaków, to dlaczego mamy nie zapomnieć także (dla poprawienia relacji z Rosją) o Katyniu, a dla dobra relacji z Niemcami nie uznać „wypędzonych” za ofiary polskiego nacjonalizmu?

Ważną lekcję stanowi owo zapomnienie także dla Polaków, ale i samych Ukraińców. Oto bowiem okazuje się, że bohaterstwo (także Ukraińców ratujących Polaków z rąk UPA) może nie być pamiętane, jeśli się to nie opłaca. Polacy zaś mogą się dowiedzieć, że ich życie, ich ofiara, pamięć o nich jest dla polskich polityków mniej ważna niż zdjęcie z prezydentem Juszczenką czy potencjalne zyski z EURO.

Trudno też nie zadać pytania, czy amnezja rzeczywiście sprzyja pojednaniu. Przykład Jugosławii, w której Tito zmusił narody ją tworzące do zapomnienia o wzajemnych zbrodniach, pokazuje, że na dłuższą metę nie. Bez prawdy, bez trudnego procesu przebaczenia na niej się opierającego, zafundować sobie możemy co najwyżej zamrażarkę, z której trup prędzej czy później wypadnie. I wywoła o wiele większe problemy niż gdyby jego sprawę załatwiono od razu.

Ja tam nic nie ma do Ukraińców, jestem przeciwny jakiemuś jątrzeniu między Polską a Ukrainą.
To państwo samym swoim istnieniem oddaje nam duża przysługę, a Ukraińcy to prawie Polacy(i vice versa). Prawie 20% słów mamy identyczne.
Jeśli moge mówić, że w mojej rodzinie panuje ksenofobiczne nastawienie do jakiegoś narodu, to są to właśnie Ukraińcy.
W moim mieście lepiej było mieć za sąsiadów Cyganów, niż Ukraińców, bo ci pierwsi jak poszli kraść, to gdzieś dalej, a ukraińscy sąsiedzi czasami w nocy rabowali swoich sąsiadów.
Oczywiście, ciężko jest patrzeć racjonalnie na zbrodnie UPA, mój dziadek miał z nimi styczność bezpośrednią, ja już odbieram to inaczej, chcąc być konsekwentnym, UPA miała cząstke racji w swych niepodległosciowych dążeniach, podobnie, jak palestyńskie OWP(tak, celowo porównuje to, wobec wszystkich jedna miara), jednak winni ludobójstw powinni być osądzeni, a przynajmniej, jakieś przeprosiny i świadomość w narodzie ukrainskim, na ten temat, bardzo by sie przydały.




jestem przeciwny jakiemuś jątrzeniu między Polską a Ukrainą.
Czy mówienie prawdy i nazwanie zbrodni - zbrodnią, to jątrzenie? Przecież nikt nie chce odszkodowań ani jakiegoś specjalnego kajania się przez Ukrainców. Czy domaganie się uznania zrodni Katyńskiej, to też jątrzenie?
Polecam przejechać się w Bieszczady i posłuchać opowieści autochtonów o UPA. Kurwa, włos się jeży od tych historii. Ja tam się nie dziwię ich nienawiści do Ukraińców.
Mój dziadek po walkach z UPA miał serdecznie dosyć armii i został rolnikiem na ziemiach "odzyskanych".
A tak na poważnie, tak jak Obywatel mówi, ciężko się słucha akcji w stylu "wyszło wieczorem 20 żolnierzy na tańce w miesce, a rano, o tu, na tym murku osobno głowy, osobno ciała znaleźliśmy". Nie ma co, bandy UPA to były niezłe skurwielki.
Przy okazji krótkiego pobytu w Hrubieszowie wyskoczyłem do Kryłowa, zobaczyć tamtejsze ruiny zamku, na miejscu spotkałem się z opowieścią, jak sotnia UPA wpadła do wsi, szczerze mówiąc, nie do konca wierzylem w taką skale okrucienstwa, myślałem, że ten dziadek, który dosyc rozmowny był, troszke już nagina rzeczywistość i wyolbrzymia, później poszperałem po necie za tą akcją, kurwa, wszystko sie zgadzało, normalna egzekucja.
Michał ma argumenty jak nasz popisowko-sldowski etablishment.

Celem UPA było wymordowanie wszystkich Polaków mieszkających na wschód od Sanu-to głosil oficjalnie ich program polityczny i do tego dążyli, ale to nie było ludobójstwo bo post-banderowcy to teraz friendsy Ameryki i nie wolno jątrzyć.

:lol: :lol: :lol:

Czy mówienie prawdy i nazwanie zbrodni - zbrodnią, to jątrzenie?
Nie, nikt tak nie twierdzi.
Nikt się nie wypiera, nikt nie musi nazywać UPA bohaterami czy mordercami, jesli tego nie chce.
Sprawa jest zamknieta po prostu. Chyba nawet kombatanci UPA dostają zasiłki od naszego rzadu.


Czy domaganie się uznania zrodni Katyńskiej, to też jątrzenie?
Ale to zupełnie inna sprawa!
Rząd Ukrainy nie jest spadkobiercą UPA, natomiast rząd Rosji jest spadkobiercą NKWD.
Ale skoro tam rządowa agencja informacyjna co chwila donosi, ze w Katyniu strzelali Niemcy...
A tak swoją drogą, UPA zabiła ile Polaków? Jakieś 70 tys? Ile zabili Ukraińcy w mundurach Sowietów, którzy stanowili jakieś 65-75% żołnierzy "wyzwalających" tereny Polski??


Rząd Ukrainy nie jest spadkobiercą UPA, natomiast rząd Rosji jest spadkobiercą NKWD.
A ja myślałem, że Izrael...
Cięższe jest tu tylko to, że faktycznie, dzisiejsza Ukraina, jako dziwny twór postradziecki nijak(może nie do końca nijak) się ma do UPA, która do 1956 r. normalnie walczyła przeciwko wojskom sowieckim, zabijając przy okazji tysiace nieprawomyślnych rodaków.
Nie zmienia to faktu, że dziś nie powinniśmy zapomninać o tych zbrodniach. Często się mówi, że to Niemcy, a nie nazisci, czy kosmici rozpetali II wojnę, więc bądźmy konsekwentni, to Ukraińcy, a nie dziadki z lasu, mordowali naszych rodaków.


nikt nie musi nazywać UPA bohaterami czy mordercami, jesli tego nie chce. Przeciez to byli bandyci zajmujący się głównie mordowaniem polskich kobiet i dzieci, to po prostu stwierdzenie faktu ,którego wymagam od każdego kto jest uczciwym Polakiem.


Nie zmienia to faktu, że dziś nie powinniśmy zapomninać o tych zbrodniach.
Ktoś niby to cenzuruje, tak jak 17.IX???


Powinniśmy się uczyć na ich błędach, a nie żyć przeszłością.
Oczywiście.
Parafrazując kogoś madrego powiem, że każde wolne społeczeństwo powinno zmierzyć się ze swoją przeszłością, robią to Niemcy, robimy my, dlaczego nie Ukraincy? Inna miara na nich jest?

Ale Ukraińcy już przyjęli do wiadomości, że pomordowali sporą część swoich sąsiadów.
Powystawiali pomniki, nie zgrywają mocarstwa, nie są wrogo do nas nastawieni.
Szopka w rodzaju "przepraszamy za Jedwabne" sprawiła by żebyś czuł się "zmierzony z przeszłością"?
Mnie to kompletnie nie interesuje, że w 1655 Szwedzi zabili X Polaków.
Było-minęło. Konflikt z Rosją trwa ciągle.

Ale Ukraińcy już przyjęli do wiadomości, że pomordowali sporą część swoich sąsiadów.
Powystawiali pomniki, nie zgrywają mocarstwa, nie są wrogo do nas nastawieni.

dziwne wiec ze pomniki sa stawiane ku czci "bohaterow" z upa, sa tez ulice ktorych nazwy upamietniaja dzielnych chlopcow z upa. ukrainiec= wrog smiertelny.
[quote="Michał"]Było-minęło. Konflikt z Rosją trwa ciągle.[/quote]

:lol: :lol: :lol:
To nie Rosja domaga się od Polski miliardów $ odszkodowań.

To nie Rosja wysyła polskich żołnierzy do walki o swoje interesy.

To nie Rosja ma do nas ukryte pretensje terytorialne i pierdzieli o ,,wypędzonych" .

Wrogów i przyjaciół określa się nie po tym co pier* politycy i dziennikarze z Wybiórczej,a po faktach. W tej chwili większym problemem są Związki wypędzonych, próby wyłudzania haraczu czy wybielanie bandytów z UPA niż antyruskie fobie. Tym bardziej,że pomijając Kaliningrad nawet z Rosją nie graniczymy.

Konflikt interesów? Jeśli jest to tylko dlatego,ze rządzący tym krajem robią za psy łancuchowe pewnego mocarstwa zza oceanu. Konflikt inetresów to my mieliśmy w XVII wieku a nie teraz.

[ Dodano: 12-07-2008, 17:03 ]
http://www.dziennik.pl/sw...sce_bronia.html


Jest jakiś inny kraj który otwarcie nam grozi? Jest ! Izrael nam ciągle grozi, za to za tamto i ciągle domaga sie odszkodowań. żydlaki ciągle są głodni szekli.


Jest jakiś inny kraj który otwarcie nam grozi? Jest ! Izrael nam ciągle grozi, za to za tamto i ciągle domaga sie odszkodowań. żydlaki ciągle są głodni szekli.
Nie ma pojęcia dlaczego porownujecie zagrożenie od grupki osób, do zagrożenia od całego państwa.
Nie wiem, co do tego ma Izrael, stowarzyszenia mające roszczenia do Polski działają w USA.
Osobiście jestem za zwrotem mienia pożydowskiego w ręce gmin wyznaniowych działających w Polsce, a nie jakiś zagranicznych quasi-organizacji. Ale skoro mamy takie prawo...

No jesteśmy pachołkami imperializmu. Od 18 lat to słysze Tak jesteśmy a wiesz dlaczego?Bo nawet ZSRR nie wysyłał polskich wojsk do Wietnamu, Koreii czy Afganistanu. Pod tym względem jesteśmy psem łancuchowym, albo lepiej tzw ,,użytecznym durniem".

Amerykanie takich ,,chudopachołków" nie szanują. Obecne stosunki polsko-amerykanskie dobitnie to pokazują.I łeb to trzeba mieć wyprany by tego nie zauważać.


Bo nawet ZSRR nie wysyłał polskich wojsk do Wietnamu, Koreii czy Afganistanu.
USA też nie wysyła.
Sami wysłaliśmy. Jesteśmy suwerennym państwem i możemy wysyłać żołnierzy tam gdzie chcemy i możemy sobie budować co tylko chcemy na naszym terenie. Tak czy radio Erewan?


Sami wysłaliśmy. Jesteśmy suwerennym państwem i możemy wysyłać żołnierzy tam gdzie chcemy i możemy sobie budować co tylko chcemy na naszym terenie. Tak czy radio Erewan?

80% Polaków jest przeciw wysyłaniu zołnierzy na te wojenki, to o jakiej suwerennej decyzji mówisz?Jeśli politycy działają wbrew woli narodu a w interesie obcego mocarstwa to suwerennosc jest ograniczona.


Prosze konkrety co Polska dostała i ile jest to warte. Nawet takich śmiesznych wiz nie znieśli, wiadomo że i tak nikt nie popędzi teraz do stanów skoro dolar jest niewiele warty-ale chodziło o prestiż, ze cokolwiek od nich dostajemy. Jednak nic nie dostajemy.
Teraz, jeśli Obama wygra, to USA oleje nas kompletnie.
Szczerze mówiąc, można się było tego spodziewać.


Prosze konkrety co Polska dostała i ile jest to warte.
Pomijając zupełnie fakt, że USA jest największym inwestorem zagranicznym w Polsce(pod koniec 2007)?
Jakieś 5% silników turboodrzutowych kupowanych w USA jest polskiej produkcji(no po przecież lepiej nie prywatyzować, niech maszyny rdzewieją), dostaliśmy masę sprzętu(OHP, Hummery, pistolety SiG, karabiny), w Iraku działa blisko 200 polskich firm, przecież za same technologie które do Polski wprowadził Dell musielibyśmy wydać jakieś miliardy dolarów.
Ale tego w "Prawdzie" nie napiszą...


No to jeszcze zagłosujmy co bombardzować w pierwszej kolejności.
Ile procent Polaków wierzy, że Ziemie jest płaska????

To na chuj ta cała szopka z wyborami i pierdoleniem o sianiu demokracji, jeśli u nas(i w USA) jej nie ma?


Ale tego w "Prawdzie" nie napiszą...
Zmień płytę, bo coraz bardziej żenadny jesteś z tą swoją "uszczypliwością".

http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/
jak zwykle w formie


To na chuj ta cała szopka z wyborami i pierdoleniem o sianiu demokracji, jeśli u nas(i w USA) jej nie ma?

Czemu mnie pytasz?
Mnie to też nie bawi...


Pytam się, dlaczego jak Niemcy wyślą wojsko i mają bazy w USA to jest współpraca, a jak my wysyłamy wojsko i chcemu budować bazy to jest wasalizm?

1. Niemcy dobrowolnie się na te bazy nie zgodziły, to był wynik przegranej II wś. Więc przestań udawać Greka.

2. Niemcy wysłały wojsko TYLKO do Afganistanu anie jak Polska np jeszcze do Iraku. Jedynym powodem obecnosci Niemiec w Afganistanie jest to iz Amerykanie twierdzą ,ze zostali zaatakowani przez Talibów i NATO ma to traktowac jako agresje na jednego z członków paktu co jest dość dyskusyjne i naciągane.Tyle,że nikt nie miał tyle jaj by zaprotestować.

3. Wojska niemieckie zajmują się odbudowa srodkowego i pólnocnego Afganistanu i jak zapowiedział rząd niemiecki nie śa tam po to by walczyc z partyzantami.Czyli w domysle są bo muszą. Cały pic polega na tym że oni nie włażą nikomu w tylec jak nie mają korzyści.

Widzisz różnicę między nimi a Polską?Niemcy wysłały wojska do Afganistanu,ale zapowiedziały ze to są oddziały do odbudowy nie walki, Polska od razu zgodziła się na wysłanie jednostek bojowych na zapalne południe-czyli uległa Amerykanom póki co nic nie uzyskujac w zamian. Do Iraku Niemcy się nie pchali bo nie musieli, WP tez nie musiało a zostało wepchane przez uległych polityków.I też figę dostaliśmy.


Niemcy dobrowolnie się na te bazy nie zgodziły, to był wynik przegranej II wś. Więc przestań udawać Greka.

Czyli są jeszcze większym wasalem? Bo USA zbudowały sobie tam bazy bez woli Niemców? 51 Stan?

Michal, napisales, ze sprawa z UPA jest po prostu zamknieta i ze nie ma sensu jatrzyc miedzy Polska a Ukraina. No to teraz pasowaloby wytlumaczyc tym staroswieckim, antypostepowym i rewizjonistycznym Polaczkom z Wolynia, zeby zapomnieli w koncu o swoich rodzicach i dziadkach z ucietymi glowami i kolegach nabitych na ploty, bo to psuje nasze relacje z bratnim narodem ukrainskim, ktory ma przeciez w swoim jezyku 20 procent identycznych slow...

Michal, napisales, ze sprawa z UPA jest po prostu zamknieta i ze nie ma sensu jatrzyc miedzy Polska a Ukraina. No to teraz pasowaloby wytlumaczyc tym staroswieckim, antypostepowym i rewizjonistycznym Polaczkom z Wolynia, zeby zapomnieli w koncu o swoich rodzicach i dziadkach z ucietymi glowami i kolegach nabitych na ploty, bo to psuje nasze relacje z bratnim narodem ukrainskim, ktory ma przeciez w swoim jezyku 20 procent identycznych slow...
Sobie pomyśl co musi czuć normalny człowiek, oglądający w wolnym kraju pomniki gloryfikujące Sowietów.
Ukraińcy zabili te 100 000 Polaków(chyba Cybuch podawał), być może w okrutny sposób, więc wszyscy mamy Twoim zdanie płakać w rocznicę, a Ukraińcy mają nas błagać o litość? Tylko dlatego, że ich dziadowie zabijali się z naszymi dziadami? A jednocześnie klękajmy przed sowieckim SUPERMOCARSTWEM, które gnębiło i mordowało jakieś 70 mln Polaków na przestrzeni 50 lat???

A jednocześnie klękajmy przed sowieckim SUPERMOCARSTWEM
Niekoniecznie.


Tylko, że na tej zasadzie to możemy zapomnieć o wszystkich innych ludobójstwach
Jest logicznym, że niektórym zależy na przypominaniu, a innym na zapominaniu(vide historia PRL-u).
Ja mam to po prostu w dupie. Mi Ukraińcy nic nie zrobili, nikt nie każe mi ich kochać, garstka ludzi robi z nich jakiś psychopatów i tyle w temacie. Kaczyński mądrze czyni, kolejny raz.
Zdecydujcie sie czego chcecie - jakiegoś błagania o litość, wspominki we wiadomosciach, mszy w kościele?

Mi Ukraińcy nic nie zrobili
A co zrobili Tobie Rosjanie?

a sześciomilionowe imperium ciągle rośnie, choć niewidzialne...

Michał napisał/a:
Mi Ukraińcy nic nie zrobili

A co zrobili Tobie Rosjanie?

Nic. Bardzo mili ludzie(może tylko tych trzech których znam).



Zdecydujcie sie czego chcecie - jakiegoś błagania o litość, wspominki we wiadomosciach, mszy w kościele?

exterminacja powinna mnie usatysfakcjonowac.

Jest logicznym, że niektórym zależy na przypominaniu, a innym na zapominaniu(vide historia PRL-u).
Ja mam to po prostu w dupie. Mi Ukraińcy nic nie zrobili, nikt nie każe mi ich kochać, garstka ludzi robi z nich jakiś psychopatów i tyle w temacie.
Ciekawe że całkiem co innego prawisz o żydłakach i ich ludobójstwie. No i pewnie należą się jeszcze żydłakom odszkodowania od Polaków za utracony majątek , który im zabrali szwaby. Czy wiesz że na Ukrainie uczy sie dzieci w szkołach o bohaterach z UPA i stawia pomniki Banderze, nic nie wspominając o rzeźni jaka zgotowali upowcy Polakom i też Ukraińcom im pomagającym.
Michal: "Ukraińcy zabili te 100 000 Polaków(chyba Cybuch podawał), być może w okrutny sposób, więc wszyscy mamy Twoim zdanie płakać w rocznicę, a Ukraińcy mają nas błagać o litość? Tylko dlatego, że ich dziadowie zabijali się z naszymi dziadami? A jednocześnie klękajmy przed sowieckim SUPERMOCARSTWEM, które gnębiło i mordowało jakieś 70 mln Polaków na przestrzeni 50 lat???"

1. Nie zabijali byc moze w okrutny sposob, tylko na pewno.
2. Nikt nikomu nie kazuje plakac w zadna rocznice. Gdzies to chlopie wyczytal?
3. Nie chce, zeby ktokolwiek blagal nas o litosc. Chce, zeby ludobojstwo bylo nazwane ludobojstwem, nie inaczej. Prawda jest wazniejsza, nizdobre stosunki z jakimkolwiek panstwem.
4. Ich dziadowie zabijali sie z naszymi dziadami? O czym ty mowisz? Porownaj sobie liczbe ukrainskich cywilow wymordowanych przez Polakow z liczba polskich cywilow wymordowanych przez Ukraincow. Idac ta droga mozna powiedziec, ze Nimcy nigdy nie powinni za nic przepraszac Zydow, bo przeciez za wojny zdarzylo sie, ze jakis tam Zyd Niemca zabil...
5. Jak chcesz klekac przed supermocarstwem, to klekaj. Ja do ludobojcow z Katynia mam taki sam stosunek, jak do ludobojcow z Wolynia. A do A do pragmatycznego relatywizowania zbrodni dla celow politycznych czuje zwykla pogarde.

Michal: "Ja mam to po prostu w dupie. Mi Ukraińcy nic nie zrobili, nikt nie każe mi ich kochać, garstka ludzi robi z nich jakiś psychopatów i tyle w temacie. Kaczyński mądrze czyni, kolejny raz. "

To, ze Ty masz to w dupie to nie sprawi, ze rodziny pomordowanych to beda mialy. Jesli tobi nic zlego Ukraincy nie zrobili, to dobrze. Mi tez nic zlego nie zrobili. Mielismy szczescie nie urodzic sie w tamtych czasach na tamtym terenie, to teraz mozemy miec to w dupie. I nie pisz pierdol, ze ktos robi z Ukraincow psychopatow. Nie chodzi o narod Ukrainski, tylko o zwyrodnialcow z UPA. Kaczyski uczynil zle, co niezbyt czesto mu sie zdarza.

Michal: "Zdecydujcie sie czego chcecie - jakiegoś błagania o litość, wspominki we wiadomosciach, mszy w kościele?"

Oficjalnego uznania ludobojstwa za ludobojstwo. Prawda ponad wszystko i bez wzgledu na wszystko.

Ukraińcy zabili te 100 000 Polaków zabili więcej liczba ofiar(nie tylko Wołynia) to jakieś 150-200 tys przyjmując te niższe szacunki. Jak ci nie przeszkadza,że ktos próbował wymordować naród polski na ziemiach za Sanem i gdzie mógł tego dokonał to sam sobie świadectwo wystawiasz.


exterminacja powinna mnie usatysfakcjonowac.
Exterminacje są git


I przecież jest nazywane zbrodnią - zarówno ze strony polskiej jak i ukraińskiej.
Zbrodnia=/= ludobójstwo.
Chyba nie musze Tobie tlumaczyć tego...


I przecież jest nazywane zbrodnią - zarówno ze strony polskiej jak i ukraińskiej. Prosze mi udowodnić ,ze prezydent Ukrainy nazwał morderstwa na Polakach na Wołyniu zbrodnią UPa-bo w tej chwili to co piszesz jest Twoim chciejstwem.Mowa była tylko o ,,wypadkach wołynskich" w takim kontekście że liczba ofiar polskich jest bardzo zaniżana ,a ukrainskich wyolbrzymiana. Nie ma mowy o ludobójstwie itp


Tak to wygląda, olał sprawe przecież.
Na obchodach rocznicy o takim wymiarze powinien sie stawić osobiscie.

"To, co się stało przed 60 laty na Wołyniu, a później w innych częściach Galicji Wschodniej – to było ludobójstwo! To było ludobójstwo w najczystszym tego słowa znaczeniu! To było ludobójstwo na wielką skalę i każdy, kto nie chce tego powiedzieć, każdy, kto tego po prostu nie mówi – kapituluje przed zbrodnią, zapewnia triumf zbrodniarzom. [...] Jeżeli w jakikolwiek sposób relatywizujemy, zmniejszamy wagę, nie określamy w sposób adekwatny właśnie, czyli jako ludobójstwo, masowego zabijania Polaków – to stwarzamy podstawę do powtórzenia tego rodzaju wydarzeń!"


Prosze mi udowodnić ,ze prezydent Ukrainy nazwał morderstwa na Polakach na Wołyniu zbrodnią UPa-bo w tej chwili to co piszesz jest Twoim chciejstwem.
Prezydent nie jest historykiem, oficjalna nomenklatura historyczna przedstawia ten epizod jako "Волинська трагедія", tragedia wołyńska.


postronna osoba uznac mogła iż AK zajmowało się mordowaniem bezbronnych Ukrainców.
Jak widać, zajmowało się.


Niech Ukraincy zrobią coś podobnego jak Rosjanie w sprawie Katynia tzn niech przyznają że bandy UPA mordowały polskich cywili i będziemy kwita
To jest w każdej ukrainskiej czy polskiej książce dotyczacej tematu!
Kogo zacytowałeś?

wy[adki wołyńskie? widać za szybko autami jeździli....

witam po 2 tyg. nieobecnosci

widać za szybko autami jeździli....
Eee, ja dalej obstawiam za tsunami...

Kogo zacytowałeś?
Prezydenta Kaczyńskiego.


Prezydenta Kaczyńskiego.
Kiedy on to powiedział?

Michal:
"No dobra, nie zawsze się zabijali, czasem współpracowali, czasem mieszkali obok siebie obojętnie.
Teraz lepiej?"

Tak, kurwa Zydzi z Niemcami tez czasem wspolpracowali i mieszkali obok siebie obojetnie. Teraz o wiele lepiej...

I powtorze za Cybuchem: zbrodnia=/=ludobojstwo. Zabijajac goscia na ulicy popelniam zbrodnie, ale nie ludobojstwo.
Odnośnie ludobójstwa - wydaje mi się, że Ukraińcy rękami i nogami bronią się przed uznaniem mordów wołyńskich za ludobójstwo i generalnie wspominanie na Ukrainie w tym tonie nie jest najlepszym pomysłem.

Problem polega jednak na tym, że wedle przyjętych międzynarodowych standardó zbrodnie UPA mogą być uznane za ludobójstwo. Żeby popełnić ludobójstwo nie wystarczy zabić dużą liczbę osób trzeba też to zrobić w miarę metodycznie i, co chyba najważniejsze, znaleźć jakieś ideologiczne uzasadnienie.

Co do metodyki Ukraińców to można się spierać (czy był rozkaz? czy spontanicznie się do gardła rzucili?), ale Dmytro Doncow już w przedwojennych pismach zakładał krwawą, jeżli będzie to konieczne, czystkę etniczną w imię lepszego jutra dla narodu Ukraińskiego.

Nacjonalizm Doncowa i kilku innych był zaś obowiązującą ideologią w OUN i UPA. Ja jestem skłonny stanąć na stanowisku, że na Wołyniu mieliśmy do czynienia z zaplanowaną czystką etniczną (czego nie można powiedzieć np. o różnych akcjach AK), więc z ludobójstwem..

Inna sprawa, że w obecnej sytuacji politycznej raczej ciężko będzie takie stanowisko publicznie forsować.
Nie mam zamiaru się spierać, czy to ludobójstwo, zbrodnia, zorganizowana akcja czy samowolka.
Ewentualne przyznanie się prezydenta Ukrainy, że część organizacji uznawanej przez Polskę za kombatantów, będąca podczas wojny bojówką części ukraińskich organizacji nacjonalistycznych, mordowała Polaków, Ukraińców, Żydów i Czechów NICZEGO NIE ZMIENIA! Sprawa ta jest oczywista dla każdego historyka, czy człowieka chociaż pobieżnie interesującego się historią. Jakieś 40% Polaków pewnie nawet nie wie co to jest Wołyń. Nawet nie ma od kogo ubiegać się o jakieś odszkodowanie czy zadośćuczynienie.

Jakieś 40% Polaków pewnie nawet nie wie co to jest Wołyń.

i to jest najbardziej dołujące

Nawet nie ma od kogo ubiegać się o jakieś odszkodowanie czy zadośćuczynienie. Ciekawe że żydłaki których tak bronisz na każdym kroku maja inny pogląd na tę sprawę.

Ciekawe że żydłaki których tak bronisz na każdym kroku maja inny pogląd na tę sprawę.
Mogą się starać bo RFN jest spadkobiercą Gestapo, Rosja jest kontynuatorką ZSRS a Ukrainę z de facto UPA nic nie łączy. Z jakiej racji niby zamieszkujący Ukrainę Rosjanie mieli by płacić za zbrodnie jakie dokonali Ukraińcy na terytorium Niemiec na Polakach?

Z jakiej racji niby zamieszkujący Ukrainę Rosjanie mieli by płacić za zbrodnie jakie dokonali Ukraińcy na terytorium Niemiec na Polakach?
A co ma do rzeczy to, że wtedy było to terytorium Niemiec?

Oczywiscie na Ukrainie nie ma Ukraińców.
(tak, wiem, że na wschodzie jest więcej Rosjan, ale jest to Ukraina, a UPA to akurat nie był twór kosmitów, tylko Ukraińcow)

a Ukrainę z de facto UPA nic nie łączy. Powiem ci wprost. Pierdolisz głupoty. Kto uczy w ukraińskich szkołach o bohaterach z UPA kto stawia Banderze pomniki , no do kurwy nędzy kto ? Ośmieszasz się po całości facet.


Złe skojarzenia na szlaku.

Kto uczy w ukraińskich szkołach o bohaterach z UPA
A u nas o bohaterach z GL
Ukraina powstała prawie 50 lat później niż działały bojówki UPA - organizacji uznanej w Polsce za kombatancką(GL też jest uznana) nie ma JAKIEGOKOLWIEK powiązania wydarzeń z Wołynia do. Nie istniał jakiś rząd Ukrainy na uchodźctwie, któremu podlegała UPA i który później przejął schedę po władzach Ukraińskiej SRS. Jedyne co można robić to szukać ewentualnych winnych i osądzić ich po latach
Juszczenko uznał UPA za ,,bojowników o wolną Ukrainę" bez żadnych zastrzeżeń, nie musiał tego robić a zrobił-czyli odwołuje się jako prezydent(nie sam tylko całe jego zaplecze polityczne) do spuścizny UPA.

U nas do GL nikt się nie odwołuje poza postkomunistami i typami w stylu LBC, tyle ze oni nie są u władzy.A ze uznano-zrobiono to 60 lat temu, PiS chciał cofnąc ale nie wyszło.My mówimy natomiast o świeżych akcjach wybielających UPA.

Juszczenko uznał UPA za ,,bojowników o wolną Ukrainę" bez żadnych zastrzeżeń
A są jakieś zastrzeżenia, że byli bojownikami o wolną Ukrainę?


Obojętnie ilu Żydów AK zabiła też byłą bojownikiem o wolną Polskę! Pierdol się facet z takimi kulawymi tekstami. AK wydawała wyroki śmierci na szmalcowników , a jeśli jakiś żydłak dostał kulkę w swój żydowski łeb to nie dla tego ze był żydem , ale dla tego ze był konfidentem, złodziejem lub zdrajcą.


AK wydawała wyroki śmierci na szmalcowników , a jeśli jakiś żydłak dostał kulkę w swój żydowski łeb to nie dla tego ze był żydem , ale dla tego ze był konfidentem, złodziejem lub zdrajcą.
Czy napisałem coś innego?


Czy napisałem coś innego? Nie napisałeś wszystkiego. Przemilczałeś istotną część prawdy.
wstrząsające....
Tutaj jest część druga, wspomnień autorki. A to tylko drobny wycinek tysięcy takich historii które miały miejsce na kresach. Wklejam dla chcących poczytać autentycznych historii , jak to wyglądało i kto to robił, bo rzeźnia na kresach to nie tylko UPA , ale i zwykli ukraińcy.

WOŁYŃ 61 LAT PÓŹNIEJ

MAJA NARBUTT

Pamięć i zapomnienie

- To był straszny krzyk. Nikt nie chce umierać. A tam wszyscy wiedzieli, że za chwilę zginą. Płacz i modlitwy szły aż do nieba - mówi Władimir Szafran. Patrzy nieruchomo w dal, jakby wciąż słyszał ten krzyk sprzed sześćdziesięciu lat. W oddalonej o 20 kilometrów od granicy z Polską ukraińskiej wsi Sokół żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają zagładę sąsiadujących z nimi Ostrówek i Woli Ostrowieckiej. Jednak mówić o tym chce tylko jeden człowiek.

Kiedy spogląda się na przecinającą Sokół piaszczystą drogę, po której czasem przejeżdża drabiniasty wóz i wzniecając kurz bosymi stopami, idą ubrane w długie spódnice kobiety, można pomyśleć, że czas się zatrzymał. Wiejskim obyczajem na wąskich ławeczkach ustawionych przed chałupami odpoczywają po gospodarskich zajęciach ludzie. Obok siedemdziesięciotrzyletniego Władimira Szafrana usiadły dwie stare kobiety. - Co ty opowiadasz! Co mogłeś usłyszeć? Niczego nie słyszałeś - mówi z gniewem jedna z nich. Ale on się upiera - Pasłem krowy i na ziemie Mazurów poszedłem. Słyszałem te kobiety i dzieci.

- Ja tam krów nie pasłam. Więc nie wiem, czy tam się coś stało, czy nie - z dezaprobatą zaciska usta Marta Hapicz. Tak jak Szafran miała w sierpniu 1943 roku kilkanaście lat. Nie jest możliwe, by nie wiedziała, co zdarzyło się za miedzą pól otaczających jej wieś. Uparcie jednak powtarza, że nic nie wie. I że nie wiadomo, czy tam w ogóle jacyś ludzie zginęli. A jeśli tak, to nie trzeba o tym mówić, bo to im życia nie wróci.

Rozmawiając z mieszkańcami Sokoła, ma się wrażenie, że ulegli zbiorowej amnezji. Sąsiadujące z nimi wsie zostały starte z powierzchni ziemi, w ciągu kilku godzin wymordowano w nich około tysiąca Polaków. W Sokole nie chce się o tym pamiętać. I tylko niekiedy, w długiej rozmowie, ludziom wymykają się zdania, z których - jak z kawałków mozaiki - można poskładać obraz tego, co zdarzyło się w dwóch polskich wsiach.

- Hakami ciągnięto ciała leżących koło lasu ludzi do rowu. Minęło już kilka dni, trzeba było sąsiadów pochować - mówi nieoczekiwanie jedna z Ukrainek. Ktoś inny napomyka, że kiedy baby z Sokoła poszły do Woli Ostrowieckiej i Ostrówek po szmaty i inny dobytek, to już nie wróciły. Bo banderowcy odeszli, a na zgliszcza przychodzili uzbrojeni polscy chłopcy, którzy mścili się za wymordowane rodziny.

Trudno rozmawia się w Sokole. Rozmowa rwie się, gdy podchodzi ktoś trzeci. Nikt nie chce wspominać wydarzeń sprzed sześćdziesięciu lat. I tylko Władimir Szafran, który jako trzynastoletni chłopiec poszedł pod las i słyszał śmiertelny krzyk trzystu kobiet i dzieci, mówi: - Należy im się pamięć.

I dodaje, akcentując każde słowo: - To była zagłada. Unicestwienie narodu.

Gipsowa Madonna stojąc na skraju pola, wyciąga ręce bez dłoni. To wszystko, co pozostało z Ostrówek i Woli Ostrowieckiej. Jest jeszcze cmentarz, zarosły gąszczem krzewów i drzew, gdzie tylko niewielkie wzniesienia świadczą o tym, że były tu groby. Niektóre z nich, najwyraźniej nie tak dawno, ktoś rozkopał i splądrował.

Tak naprawdę cmentarzem jest cały teren, na którym rozciągały się dwie duże polskie wsi. Dziś panuje tu martwy spokój. Nawet cisza jest jakby nieruchoma, w gęstych zaroślach, gdzie stoi drewniany krzyż, nie śpiewa żaden ptak. Krzyży jest kilka, ale mogłoby być znacznie więcej, bo przecież ludzie ginęli nie tylko w miejscach masowych mordów, ale i przy swych obejściach, gdy próbowali uciekać lub gdy odnaleźli ich kryjówkę plądrujący wieś ukraińscy chłopi.

Jeden z krzyży stoi już pod lasem. To Trupie Pole, tak je dziś się nazywa, bo gdzieś tam pod murawą leżą kości trzystu kobiet i dzieci. Las podszedł już pod pola i nikt z miejscowych nie potrafi, a może i nie chce wskazać miejsca, gdzie zginęły.

Kiedy w 1990 roku po raz pierwszy po latach przyjechali tu dawni mieszkańcy Ostrówek i Woli Ostrowieckiej, nie poznali rodzinnych miejsc. Wyszli z autokaru, popatrzyli na pustkę, która rozciąga się tam, gdzie były ich domy. Z okolicznych pól zaczęli iść w ich kierunku chłopi. W odruchu, który jest wspólny wszystkim ocalałym Polakom z Wołynia, chcieli uciekać. Jednak opanowali panikę. Stanęli twarzą w twarz ze swymi dawnymi sąsiadami. Zaczęli krzyczeć: - Mordowaliście nas, spaliliście nasze domy, rozgrabiliście dobytek!

- Tak, tak było. Uciekliście w jednej koszuli. Ale teraz żyjecie jak dziedziczka Konczewska przed wojną. A my? Popatrzcie na nas.

W Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej nie wierzono, że Ukraińcy mogą na nas napaść. Przecież zawsze żyliśmy z nimi w zgodzie. O tym, co już się stało w innych powiatach Wołynia, nie mieliśmy pojęcia. A jednak czuło się jakieś napięcie. Ludzie mówili, że mają brzydkie sny - mówi Tomasz Trusiuk, który przeżył masakrę jako trzynastoletni chłopiec.

Koniec upalnego sierpnia 1943 roku był tu niespokojny. Powtarzano, że w cerkwi w Połapach pop święcił siekiery i noże na "przeklętych Lachów". Na drodze prowadzącej do Sokoła widziano dziesiątki wozów z uzbrojonymi mężczyznami. Zagłada przyszła nad ranem 30 sierpnia. Sąsiadujące ze sobą dwie polskie wsie zostały otoczone, rozległy się strzały. Pojawili się Ukraińcy uzbrojeni w pistolety, siekiery i kołki.

- Wchodzili do obejść. Pytali, dlaczego się boimy. Przecież są takimi samymi ludźmi jak my. Mówiliśmy sobie: tyle było strachu, a wszystko jest tak dobrze, tak grzecznie - wspomina mająca wówczas dwadzieścia lat Helena Popek.

W obu wsiach masowe morderstwo odbyło się zgodnie z precyzyjnie zaplanowanym scenariuszem. Przerażonym Polakom powiedziano, że mają pójść do szkoły na zebranie. Tam mieli się dowiedzieć ważnych rzeczy dotyczących wspólnej walki z Niemcami. Większość uwierzyła. Ci, którzy przeżyli, wspominają, jak uśpiono ich czujność wyreżyserowanymi gestami - głaskaniem dzieci po główkach, opatrzeniem czyjejś rany postrzałowej. Często więc szli do szkoły dobrowolnie. Tych, którzy się opierali, wyciągano siłą.

Gdy na placu szkolnym i w szkole w Ostrówkach byli już wszyscy, którym nie udało się ukryć, oddzielono mężczyzn od kobiet i dzieci, które popędzono do kościoła. Ludzie uspokajali się wzajemnie, powstrzymywali przed paniką. Do szkoły w Woli Ostrowieckiej także spędzono ludzi. Gdy ukraiński komendant z patosem opowiadał, jak Polacy i Ukraińcy razem będą walczyć z niemieckim okupantem, w pobliskich zabudowaniach kopano już groby.

Po pewnym czasie z obu szkół zaczęto wyprowadzać małe grupki mężczyzn, mówiąc im, że idą na badania lekarskie. Zaczęła się rzeź.

- Zamknięto okna, drzwi na ganek, wszystkie wejścia. Trudno już było się łudzić. Ludzie płakali i modlili się na kolanach - mówi Tomasz Trusiuk, który przetrwał ukryty na strychu szkoły w Ostrówkach. Po latach udało mu się precyzyjnie zrekonstruować, jak ginęli jego bliscy. Mordowano ich siekierami i młotem używanym w rzeźni. Tylko nieliczni zginęli od kuli. Te ustalenia potwierdziła później ekshumacja i opinia eksperta. Tak samo zabijano ludzi w Woli Ostrowieckiej, a gdy wykopane w ziemi jamy były już pełne, Ukraińcy obłożyli szkołę słomą, oblali benzyną i podpalili. Do środka rzucono granaty. Zginęło około dwustu ludzi, część z nich spłonęła żywcem.

Potem z kościoła zaczęto wypędzać kobiety i dzieci. - Gdy nas wyprowadzano, śpiewaliśmy "Pod twoją obronę". Niektóre kobiety błagały, by oszczędzono chociaż dzieci - wspomina Aleksander Pradun. We wsi rozległy się strzały - od strony Równego nadjechali Niemcy, prawdopodobnie namówieni przez znajdujących się w oddziałach Wehrmachtu Ślązaków. Ukraińcy, kryjąc się za kolumną ludzi, zaczęli zmuszać idących do pośpiechu, a tych, którzy nie wytrzymywali tempa, zabijali na miejscu. Gdy kobiety i dzieci zapędzono pod las przy wsi Sokół, kazano wszystkim położyć się na ściernisku. Odrywano od grupy po kilka osób i zabijano pchnięciami bagnetów i strzałami z pistoletów. Wśród morderców ofiary rozpoznawały znajomych z ukraińskich pobliskich wsi.

Kiedy Aleksander Pradun zrozumiał, że zaraz umrze, poczuł wielki smutek. Pomyślał, że ma dopiero 13 lat. Pożegnał się z mamą i krewnymi. Zapędzeni na pole pod Sokołem do ostatniego momentu trzymali się razem, chcąc żyć choć parę minut dłużej.

Dzisiaj cudem ocalony z rzezi Pradun mieszka po polskiej stronie Bugu, w oddalonej zaledwie kilka kilometrów od granicy Michałówce. Wysoki, zwalisty chłop opowiada o wydarzeniach w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej bez emocji. A jednak i jemu załamuje się głos, gdy mówi, jak zginęła matka. I po tylu latach pamięta widok sześcioletniej dziewczynki, która poderwała się po serii strzałów i zaczęła biec w kierunku nieżywej już matki. Upowiec strzelił do niej kilka razy, padała, lecz ciągle podnosiła się z okrzykiem "mamo", aż wreszcie Ukrainiec dobił ją kolbą karabinu.

Tomasz Trusiuk także może mówić o masakrze z pozoru beznamiętnie. Już od lat pięćdziesiątych zaczął przyjeżdżać na Ukrainę, pochodzi przecież z mieszanego małżeństwa i ma ukraińskich krewnych. Starał się dowiedzieć jak najwięcej o tym, co wydarzyło się na Wołyniu w 1943 roku. Rozmawiał z Żydami, którym udało się przeżyć tu holokaust. - Pierwszy trening w zabijaniu Ukraińcy odbyli właśnie na Żydach. Przekonali się, że mord jest nie tylko bezkarny, ale i popłatny. Można zabić człowieka i zagarnąć jego majątek.

Kiedy prawie sześćdziesiąt jeden lat temu, po odejściu banderowców, zszedł ze strychu szkoły w Ostrówkach, skierował się do gospodarstwa swego krewnego. Najpierw zobaczył wbitego na sztachety kolegę. Potem znalazł ojca. Z odrąbanymi nogami i rękami. Po paru dniach dowiedział się, że zabił go znajomy, dawny sąsiad, obok którego kiedyś mieszkali w ukraińskiej wsi Równe. - Razem handlowali wieprzkami, razem pili wódkę i kradli drzewo z lasu.

Rozmawiamy w mieszkaniu Trusiuka w Lublinie, ale jego pozorny spokój pryska, gdy pytam, czy wydarzenia sprzed lat nie powracają czasem we snach. Zdejmuje okulary i długo je przeciera.

- Ja ciągle jestem na wojnie. Uciekam, padam, gonią mnie.

Krzyczy przez sen także ponadosiemdziesięcioletnia dziś Helena Popek. A kiedy nie może zasnąć, wspomina po kolei tych, którzy kiedyś mieszkali w jej rodzinnej wsi.

- Było sto siedemdziesiąt numerów, to tak liczę sobie, ilu ludzi w naszych Ostrówkach żyło. I ile rodzin zostało wybitych tak, że nie ocalał z nich nikt.

To, co się wtedy zdarzyło trwa w pamięci ocalonych z rzezi. Z fotograficzną precyzją wyryły się w niej obrazy i słowa. Dawni mieszkańcy Woli Ostrowieckiej i Ostrówek pamiętają rzeczy porażające swym okrucieństwem i zupełnie błahe. Śmierć najbliższych, dobijanie rannych, ludzi w konwulsjach, krew wypływającą z płytkich mogił. I elegancką uprząż bułanego konia, na którym jechał oficer UPA.

Pamiętają ostatnie słowa swych rodziców i znajomych, przywołują zdania: "może Matka Boska nakryje nas swym płaszczem", "żeby zabił od razu, a nie ranił". Cytują po ukraińsku drwiny morderców, wspominają ich śmiech. Pamiętają paraliżujący lęk, czepianie się życia lub dziwne otępienie i rezygnację. Przed oczami przewija im się film - prawdziwy, lecz zbyt drastyczny, by ktoś zechciał go nakręcić.

Trwa też wspomnienie Woli Ostrowieckiej i Ostrówek - istniejących od XV wieku wsi z brukowaną ulicą, drewnianym kościołem. W pamięci żyją też ludzie, którzy tam mieszkali, ich nazwiska i przydomki. Niepamięci sąsiadów z ukraińskich wiosek dawni mieszkańcy Woli Ostrowieckiej i Ostrówek przeciwstawili pamięć absolutną. Ze zdjęć, kiedyś podniesionych z pogorzelisk i przechowywanych jak relikwie, patrzą całe rodziny, odświętnie ubrani rodzice otoczeni gromadką dzieci, babcie z dumą piastujące pulchne niemowlęta. Uwieczniono też ważne wydarzenia z życia wsi, święta, kiedy bawiono się wspólnie z ukraińskimi sąsiadami. Na fotografii z wycieczki do Gdyni jest jeden z nich - Alosza Basiuk z Sokoła, zwany później "mordercą Polaków".

Gdy rozmawiam z mieszkańcami Sokoła, pytam ich właśnie o niego. - Po wojnie był kierownikiem radiowęzła w Łucku. Szukał swojej żony, ale przepadła bez śladu. Była Polką, Wanda miała na imię, ładna kobieta, z długim warkoczem, w szkole uczyła. W 1943 roku wzięła dzieci i tak po kryjomu wyjechała. I czemuż wyjechała, męża zostawiła?

Ja nic nie wiem, co się działo w czasie wojny, miałam wtedy siedem lat - broni się starsza kobieta, spotkana na drodze we wsi Borowoje, dawniej Przekurka. Z pomocą przychodzi jej sąsiadka, potężnie zbudowana bosa baba. - Strasznie było. Co tu Polacy wyrabiali! Palili chałupy, do ziemianek musieli ludzie uciekać. - Nagle patrzy na mnie badawczo: - A wy Polka, tak? Wszystko jasne. Polka. - Na moment milknie, lecz po chwili z impetem zaczyna na nowo: - Wasi zaczęli pierwsi. Banderowcy byli na swojej ziemi. Walczyli w obronie narodu.

Starsza kobieta nieśmiało protestuje: - Polacy nie zaczęli.

Młodsza kobieta napiera na nią swym ciężarem, głośno wymyśla. Krzyczy też na mnie: - Nie rozgrzebujcie tego, co było. Nie wracajcie. Bo znowu na siebie pójdziemy. Powiedzcie to w Polsce.

Iwan Kowalczuk, starszy mężczyzna, który przystanął na chwilę, przysłuchując się rozmowie, próbuje łagodzić: - Nie, nie pójdziemy na siebie. Chyba żeby była wojna.

Wszystkiemu winna była wojna. I Niemcy - bo dali broń ukraińskim policjantom, a ci poszli z nią do UPA. A potem Niemcy dali broń Polakom. I napuścili Ukraińców i Polaków na siebie. Tak mówi się dziś w ukraińskich wsiach: Przekurce, Sokole, Równem. Jeśli już chce się o tym cokolwiek mówić.

Bezpiecznym tematem jest za to wspominanie tego, co było przed wojną. - Zgodnie żyliśmy - mówią ludzie, którzy nie pamiętają nic z tego, co stało się potem, bo przecież byli za mali, za młodzi. Ale mogą za to opowiedzieć, jak jeździło się do młyna w Woli Ostrowieckiej, jak wspólnie z polskimi kolegami paśli krowy, pamiętają ich imiona, wspominają, jak razem bawili się na weselach i wieczorkach. Dobrze było, powtarzają, i lekki cień uśmiechu pojawia się na ich twarzach.

Jest też inny temat, który sprawia, że łagodnieją i najbardziej zacięci. W każdej z ukraińskich wiosek otaczających wymordowane polskie miejscowości był ktoś, kto pomagał Polakom. Schował dzieci, które w panice przybiegły do jego obejścia. Wywiózł znajomych do miasteczka, gdzie stacjonował niemiecki garnizon. Dlatego też we wsi Borowoje, gdy zalewa mnie potok gniewnych pretensji, mówię, że słyszałam o mieszkającym tu człowieku, który przechowywał Polaków. I natychmiast krzycząca na mnie kobieta traci impet. - Tam, w tej chałupie, mieszka Siergiej Stepanowicz. Idźcie do niego koniecznie.

Kiedy dziewięćdziesięcioletni Siergiej Zieliński dowiaduje się, że przyjechaliśmy z Polski, zaczyna deklamować. Wiersz o polskim orle, który będzie bronił granic od złych sąsiadów, zachował się w jego pamięci od czwartej klasy przedwojennej szkoły powszechnej. - Sam inspektor z powiatu chciał, bym się dalej uczył, na koszt państwa - mówi z dumą. - Ale ojciec powiedział, że jak się będę uczyć, to kto będzie krowy paść.

Gdy zaczęła się masakra w polskich wsiach, do jego obejścia przybiegła Helena Kowalik z dziećmi. Przez kilka dni przechowywał ich w swej chałupie, a potem, by nieszczęścia na dom nie sprowadzić, postanowił odprowadzić ich do teściów. Gdy był już z nimi na obrzeżach wsi, do chałupy przyszedł mąż, który od tygodni pracował jako cieśla w innych wsiach. - Zaczął krzyczeć: "Gdzie ich pochowaliście?". Babka go uspokajała: "Bolek, oni żyją", ale uwierzył dopiero, gdy ktoś przyprowadził ich z powrotem do chałupy - wspomina Siergiej Zieliński. Patrząc niemal niewidzącymi oczami, dodaje: - A jak było naprawdę? Wy mówicie, że to Ukraińcy mordowali Polaków. A jak przyjeżdżają nasi korespondenci, to mówią, że Polacy wszystko zaczęli.

Nie ma woli politycznej, by upamiętnić pomordowanych na Wołyniu. Ich kości, płytko zakopane w jamach, wypłukane przez deszcz, czasem bieleją w miejscach, gdzie kiedyś były wsie. Nie można jednak robić ekshumacji. Bo ekshumacja jest twardym dowodem, że mordów dokonano. A historycy i władze ukraińskie nie chcą takich dowodów. Nie można też dostać pozwolenia na choćby symboliczne mogiły czy krzyże - mówi Leon Popek z lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Dzisiaj nie byłoby już szans na to, co stało się w 1992 roku, kiedy wraz z grupą dawnych mieszkańców Woli Ostrowieckiej i Ostrówek doprowadził do ekshumacji dwóch zbiorowych mogił. W jednej z nich znalazł drewniany krzyżyk należący kiedyś do dziadka. Leon Popek jest synem Heleny Popek - tej, co krzyczy przez sen, a w bezsenne noce wspomina sąsiadów. Niemal od zawsze wiedział, że będzie historykiem, choć kiedy zaczynał studiować w latach siedemdziesiątych, mogło się wydawać, że prawda o mordowaniu Polaków na Wołyniu nie ujrzy światła dziennego. Jednak już wtedy zaczął zbierać relacje tych, co ocaleli.

- Niektórzy bali się mówić. Inni nie byli w stanie. Przekonywałem wtedy: po to przeżyliście, by dać świadectwo.

Dokumentowanie zbrodni na Wołyniu było trudne. - Ukraińcy mordowali tak, by nie zostawić świadków. Zdarzało się, że z całej wsi ocalał tylko jeden człowiek. Zapisywanie relacji było wyścigiem z czasem. Gdy ktoś umierał, zabierał do grobu tajemnicę losów wielu ludzi. Ocaleni z wołyńskiej rzezi milczeli przez lata, przekazując wiedzę o tragicznych wydarzeniach tylko najbliższym. Czasem i oni nie byli w stanie uwierzyć.

Aleksander Pradun, dawny mieszkaniec Ostrówek, historię dwóch polskich wsi, które przestały istnieć w ciągu kilku godzin, starał się przekazać córce. - A wie pani, że parę lat temu, gdy zaczęto mówić i pisać o tym wszystkim, przyszła do mnie i powiedziała: "Nie wierzyłam ci, bo nic takiego nie uczono nas w szkole. A teraz wiem, że mówiłeś prawdę".
i dziś się milczy......musze kupić sobie książkę siemiaszków....znasz ją ripo?
jedna z wiekszych bitew stoczona przez polską samoobronę
http://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_Przebra%C5%BCa

dziś prawie całkowicie zapomniana..

i dziś się milczy......musze kupić sobie książkę siemiaszków....znasz ją ripo? Nie mam jej niestety. Czytałem tylko fragmenty, ale na pewno ją zakupię, bo taka literatura jest obowiązkowa w domu każdego świadomego Polaka.

na pewno ją zakupię, bo taka literatura jest obowiązkowa w domu każdego świadomego Polaka.

A jaka jest nadprogramowa, nieobowiązkowa?

A jaka jest nadprogramowa, nieobowiązkowa? Nadprogramowa jest o Powstaniu Warszawskim jak dla Ciebie.
Myślę, że wiem o wiele więcej od Ciebie o powstaniach polskich, moich dwóch dziadków walczyło w Wielkopolskim.

Myślę Cieszy mnie to że, myślisz.

Cieszy mnie to że, myślisz.

Daję radę.

Kto uczy w ukraińskich szkołach o bohaterach z UPA kto stawia Banderze pomniki , no do kurwy nędzy kto ?

Jeszcze smutniejsze jest to, że aby podziwiać pomniki upa nie trzeba przekraczać naszej wschodniej granicy bo na terenach pd- wsch Polski znajduje się wiele takich obiektów.
Np. pod Chryszczatą w Bieszczadach.


czy też obelisk w miejscu gdzie zginął Stiah na Roztoczu



Ja tam nic nie ma do Ukraińców, jestem przeciwny jakiemuś jątrzeniu między Polską a Ukrainą.
To państwo samym swoim istnieniem oddaje nam duża przysługę, a Ukraińcy to prawie Polacy(i vice versa). Prawie 20% słów mamy identyczne.

Tak sie sklada ze pochodze z Bieszczad znam doskonale okolice terroryzowane przez zbrodniazy UPA Baligrod, Jablonki, Chryszczata przez pewien okres jedyna ochrone zapewnial okolicznej ludnosci Samodzielny Batalion Operacyjy Narodowych Sił Zbrojnych w liczbie ok 300 ludzi wystarczy sie wybrac w powyzsze okolice i pozwiedzac wypalone wioski mogily pomordowanych przez tych barbarzyncow, ktorzy nie mieli wzgledow na kobiety dzieci... Dziadka mojego kolegi obdarli zywcem ze skory i spalili w snopku siana zreszta we wsi baligrod stoja po dzis dzien pomniki osob pomordowanych przez to BYDLO.
PS. Do dnia dzisiejszego zyje w tamtej okolicy syn Antoniego ZUbryda (bohatera tamtego regionu nieustraszonego likwidatora UBekow, Zydo-komunistow, UPOWcow i innego scierwa)autora brawurowej akcji likwidacji mjr. Abrahama Premingera.

Ponizej kilka ciekawych informacji dotyczących Bieszczadzkiego Ognia(co ciekawe ze źródeł GW).
ntoni Żubryd - bieszczadzki "Ogień"

Kiedy mowa o niedawnej historii Bieszczad w pierwszym skojarzeniu myślimy o Ukraińskiej Powstańczej Armii, istniejącej w tym regionie do 1947 r. W ten sposób umyka nam, że działała tam także polska partyzantka: najpierw w czasie wojny oddział AK OP-23, zaś w latach 1945 - 1946 zgrupowanie jednego z żołnierzy wyklętych - Antoniego Żubryda, pseudonim Zuch.

Postać Żubryda do dziś jest odbierana przez pryzmat powieści Jana Gerharda "Łuny w Bieszczadach" i nakręconego na jej podstawie filmu "Ogniomistrz Kaleń". Antoni Żubryd został w nich przedstawiony jako niemal półanalfabeta, tępy antysemita, przywykły do koszarowego stylu kapral, z którego zawiłości historii zrobiły nieoczekiwanie dowódcę oddziału. Czy też raczej, jak dodał Stanisław Myśliński w "Strzałach pod Cisną", "bojówek spod znaku trupich czaszek".

*Z Armii Krajowej do Urzędu Bezpieczeństwa*

Prawdziwy życiorys Antoniego Żubryda był znacznie bardziej skomplikowany. Urodził się 4 września 1918 r. w Sanoku. Po ukończeniu szkoły podoficerskiej w Śremie pozostał w wojsku. We wrześniu 1939 r. plutonowy Żubryd, jako zastępca dowódcy plutonu w swoim macierzystym 40. PP Dzieci Lwowskich, brał udział w obronie Warszawy. Jesienią 1939 r. uciekł z niemieckiej niewoli i wrócił do Sanoka. Schwytany przy próbie przejścia granicy niemiecko-sowieckiej w 1940 r., podjął współpracę z sowieckim wywiadem. W 1941 r. z tego powodu został aresztowany przez gestapo i skazany na karę śmierci. Ponoć uciekł prowadzony na egzekucję i związał się z AK.

Zapewne właśnie kontakty z sowieckim wywiadem przesądziły, iż po wkroczeniu Armii Czerwonej zgłosił się do służby w sanockim UB. Jak czytamy w materiałach UB: "Rozbieżności w ocenie przydatności Żubryda do pracy w aparacie Urzędu Bezpieczeństwa oraz braki w bliższym rozeznaniu jego przeszłości z okresu okupacji, stały się przyczyną większego zwrócenia uwagi na jego osobę i ściślejszą inwigilację jego poczynań".

W efekcie w czerwcu 1945 r. zapadła decyzja o zwolnieniu Żubryda z resortu. Nim jednak do tego doszło, ten 8 czerwca 1945 r. razem z niektórymi pracownikami urzędu uwolnił część aresztowanych i przeszedł do podziemia. Dość szybko Żubrydowi udało się podporządkować okoliczne poakowskie grupy partyzanckie i stworzyć ponad 100-osobowe zgrupowanie, które przybrało nazwę Samodzielny Batalion Operacyjny Narodowych Sił Zbrojnych. Jak przyznawali sami komuniści, w podległych sobie oddziałach "wprowadził rygor wojskowy i rządy twardej ręki, które zjednały mu wśród członków autorytet i uznanie".

*Przeciw komunistom*

15 czerwca ludzie Żubryda przeprowadzili jedną z pierwszych akcji zbrojnych, zabijając szefa PUBP w Sanoku ppor. Tadeusza Sieradzkiego, na schodach zajmowanej przez niego kwatery. Za tą akcją poszły inne. Oddział "Zucha" dokonał licznych zasadzek na grupy operacyjne UB, MO i WP, napadów na posterunki milicji, urzędy gminne. Przykładowo 1 listopada 1945 r. w zasadzkę partyzantów wpadła grupa operacyjna próbująca osaczyć oddział. W starciu zginęło trzech funkcjonariuszy UB i trzech żołnierzy WP. 4 kwietnia 1946 r. żubrydowcy odbili trzech członków swojego oddziału, przebywających w areszcie na posterunku milicji w Haczowie. 30 kwietnia 1946 r. zabili oficera do spraw polityczno-wychowawczych 34. PP - kapitana Romana Premingera.

Jedna z najbardziej brawurowych akcji miała miejsce 18 maja 1946 r. Tego dnia ludzie Żubryda najpierw rozbroili posterunek MO w Mrzygłodzie. Następnie, zdobycznym samochodem wyruszyli w rajd do Sanoka. W czasie przejażdżki po mieście Żubryd m.in. zwymyślał koło restauracji Jubileuszowa oficera WP za noszenie na czapce orzełka bez korony. Dopiero koło Fabryki Wagonów doszło do strzelaniny z milicjantami. Już wyjeżdżając z miasta, partyzanci natknęli się na jadący z Zagórza samochód z wojskowymi, który ostrzelali. Zginął w nim ppłk Teodor Rajewski, sowiecki oficer odkomenderowany do 8. Dywizji Piechoty, gdzie pełnił funkcję szefa sztabu. Był to jeden z najwyższych stopniem oficerów zabitych przez antykomunistyczne podziemie.

To oczywiście tylko nieliczne z akcji, które przeprowadził oddział Żubryda. Zdaniem gen. SB Władysława Pożogi oddział "na swoim koncie zapisał 57 zabójstw, 29 postrzeleń, 40 rozbrojeń, 85 napadów rabunkowych i 55 zamachów".

Nie ulega wątpliwości, że działalność zgrupowania Żubryda cieszyła się dużą sympatią znacznej części okolicznej polskiej ludności, w tym wielu mieszkańców Sanoka. Szczególnie niechętna nowej władzy była inteligencja tego miasta oraz młodzież miejscowego liceum. Wiadomo, że uczniowie rozprowadzali ulotki z hasłem "Wstępujcie w szeregi NSZ. Hasłem naszym Bóg i Ojczyzna". Ciekawe, iż z polskim podziemiem sympatyzowało także wielu żołnierzy i oficerów Wojska Polskiego z oddziałów stacjonujących w Bieszczadach. Niektórzy z oficerów spotykali się z podkomendnymi Żubryda w Sanoku niemal oficjalnie, na suto zaprawianych wspólnych kolacjach, przy okazji dostarczając partyzantom broń. 15 grudnia 1945 r. jeden z oficerów 34. PP ppor Popławski po pijanemu wszczął awanturę w sanockiej restauracji. Gdy interweniowała żandarmeria, zaczął krzyczeć pod adresem dowódcy patrolu: "Twoje życie jest krótkie. Żubryd wkrótce się z tobą załatwi" oraz "Ja jestem z AK i z komunistami damy sobie radę". W tej sytuacji, nic dziwnego, że w partyzantce rychło znaleźli się dezerterzy z WP.

*Pętla się zaciska*

Wszystko to wywoływało prawdziwą wściekłość aparatu władzy. W pościg za partyzantami nieustannie udawały się grupy operacyjne UB, KBW i WP. Przeszukiwano miejscowości podejrzewane o sympatyzowanie z podziemiem, aresztując niejednokrotnie przypadkowe osoby. Wiosną 1946 r. 34. Pułk Piechoty, jako przeżarty przez wpływy podziemia, skierowano wgłąb Bieszczad do wysiedlania ukraińskiej ludności, wcześniej zmieniając jego dowództwo. Pojawiały się nawet pomysły, by wysiedlić niektóre polskie wioski. W jednym z dokumentów czytamy: "Ponieważ stwierdzono, że m. Niebieszczany jest głównym schronieniem bandy Żubryda, gdzie ludność miejscowa udziela im całkowitego poparcia, będąc z nimi w ciągłym kontakcie, prosimy o pozwolenie wysiedlenia ludności m. Niebieszczany na zachód [skreślone - i spalenie zabudowań - przyp. G. M.]. Takie postępowanie z naszej strony byłoby przestrogą dla innych wsi". Paradoks historii polega na tym, że w tym samym czasie spalenie Niebieszczan planował jeden z dowódców UPA, Stepan Stebelśki "Chrin".

Na przełomie maja i czerwca 1946 r. trzech schwytanych partyzantów Żubryda skazano w błyskawicznym procesie na karę śmierci, po czym stracono w dwóch publicznych egzekucjach na stadionie miejskim w Sanoku. Na stadion spędzono m.in. licealną młodzież. Wyrok wywołał powszechne oburzenie. Wiele osób zwracało uwagę, że "dotychczas nie widzieli żadnego publicznego wyroku i egzekucji na Ukraińcach, którzy często napadają, palą i mordują".

Dr Aleksander Korman
135 tortur i okrucieństw stosowanych
przez terrorystów OUN-UPA
na ludności polskiej Kresów Wschodnich
Wymienione poniżej metody tortur i okrucieństw stanowią tylko przykłady i nie obejmują pełnego zbioru, stosowanych przez terrorystów OUN-UPA metod pozbawiania życia - polskich dzieci, kobiet i mężczyzn w męczarniach. Pomysłowość tortur była nagradzana.

Zbrodnia przeciw ludzkości popełniona przez ukraińskich terrorystów może być przedmiotem badań nie tylko historyków, prawników, socjologów, ekonomistów, ale także i psychiatrów.

Jeszcze dzisiaj po upływie ponad 50 lat od tych tragicznych wydarzeń niektórym, którzy ocalili życie, przy relacjonowaniu przeżyć występuje drżenie rąk i szczęk, a głos załamuje się w krtani.

001. Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki głowy.
002. Zdzieranie z głowy włosów ze skórą (skalpowanie).
003. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czaszkę głowy.
004. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czoło.
005. Wyrzynanie na czole "orła".
006. Wbijanie bagnetu w skroń głowy.
007. Wyłupywanie jednego oka.
008. Wybieranie dwoje oczu.
009. Obcinanie nosa.
010. Obcinanie jednego ucha.
011. Obrzynanie obydwu uszu.
012. Przebijanie kołami dzieci na wylot.
013. Przebijanie zaostrzonym grubym drutem ucha na wylot drugiego ucha.
014. Obrzynanie warg.
015. Obcinanie języka.
016. Podrzynanie gardła.
017. Podrzynanie gardła i wyciąganie przez otwór języka na zewnątrz.
018. Podrzynanie gardła i wkładanie do otworu szmaty.
019. Wybijanie zębów.
020. Łamanie szczęki.
021. Rozrywanie ust od ucha do ucha.
022. Kneblowanie ust pakułami przy transporcie jeszcze żywych ofiar.
023. Podcinanie szyi nożem lub sierpem.
024. Zadawanie ciosu siekierą w szyję.
025. Pionowe rozrąbywanie siekierą głowy.
026. Skręcanie głowy do tyłu.
027. Robienie miazgi z głowy przez wkładanie głowy w ściski zaciskane śrubą.
028. Obcinanie głowy sierpem.
029. Obcinanie głowy kosą.
030. Odrąbywanie głowy siekierą.
031. Zadawanie ciosu siekierą w szyję.
032. Zadawanie ran kłutych w głowie.
033. Cięcie i ściąganie wąskich pasów skóry z pleców.
034. Zadawanie innych ran ciętych na plecach.
035. Zadawanie ciosów bagnetem w plecy.
036. Łamanie kości żeber klatki piersiowej.
037. Zadawanie ciosu nożem lub bagnetem w serce lub okolice serca.
038. Zadawanie ran kłutych nożem lub bagnetem w pierś.
039. Obcinanie kobietom piersi sierpem.
040. Obcinanie kobietom piersi i posypywanie ran solą.
041. Obrzynanie sierpem genitalii ofiarom płci męskiej.
042. Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską.
043. Zadawanie ran kłutych brzucha nożem lub bagnetem.
044. Przebijanie brzucha ciężarnej kobiecie bagnetem.
045. Rozcinanie brzucha i wyciąganie jelit na zewnątrz u dorosłych.
046. Rozcinanie brzucha kobiecie w zaawansowanej ciąży i w miejsce wyjętego płodu, wkładanie np. żywego kota i zaszywanie brzucha.
047. Rozcinanie brzucha i wlewanie do wnętrza wrzątku - kipiącej wody.
048. Rozcinanie brzucha i wkładanie do jego wnętrza kamieni oraz wrzucanie do rzeki.
049. Rozcinanie kobietom ciężarnym brzucha i wrzucanie do wnętrza potłuczonego szkła.
050. Wyrywanie żył od pachwiny, aż do stóp.
051. Wkładanie do pochwy - wagina rozżarzonego żelaza.
052. Wkładanie do waginy szyszek sosny od strony wierzchołka.
053. Wkładanie do waginy zaostrzonego kołka i przepychanie aż do gardła, na wylot.
054. Rozcinanie kobietom przodu tułowia ogrodniczym scyzorykiem, od waginy, aż po szyję i pozostawienie wnętrzności na zewnątrz.
055. Wieszanie ofiar za wnętrzności.
056. Wkładanie do waginy szklanej butelki i jej rozbicie.
057. Wkładanie do otworu analnego szklanej butelki i jej stłuczenie.
058. Rozcinanie brzucha i wsypywanie do wnętrza karmy dla zgłodniałych świń tzw. osypki, który to pokarm wyrywały razem z jelitami i innymi wnętrznościami.
059. Odrąbywanie siekierą jednej ręki.
060. Odrąbywanie siekierą obydwóch rąk.
061. Przebijanie dłoni nożem.
062. Obcinanie palców u ręki nożem.
063. Obcinanie dłoni.
064. Przypalanie wewnętrznej strony dłoni na gorącym blacie kuchni węglowej.
065. Odrąbywanie pięty.
066. Odrąbywanie stopy powyżej kości piętowej.
067. Łamanie kości rąk w kilku miejscach tępym narzędziem.
068. Łamanie kości nóg w kilku miejscach tępym narzędziem.
069. Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską, obłożonego z dwóch stron deskami.
070. Przecinanie tułowia na wpół specjalną piłą drewnianą.
071. Obcinanie piłą obie nogi.
072. Posypywanie związanych nóg rozżarzonym węglem.
073. Przybijanie gwoździami rąk do stołu, a stóp do podłogi.
074. Przybijanie w kościele na krzyżu rąk i nóg gwoździami.
075. Zadawanie ciosów siekierą w tył głowy, ofiarom ułożonym uprzednio głową do podłogi.
076. Zadawanie ciosów siekierą na całym tułowiu.
077. Rąbanie siekierą całego tułowia na części.
078. Łamanie na żywo kości nóg i rąk w tzw. kieracie.
079. Przybijanie nożem do stołu języczka małego dziecka, które później wisiało na nim.
080. Krajanie dziecka nożem na kawałki i rozrzucanie ich wokół.
081. Rozpruwanie brzuszka dzieciom.
082. Przybijanie bagnetem małego dziecka do stołu.
083. Wieszanie dziecka płci męskiej za genitalia na klamce drzwi.
084. Łamanie stawów nóg dziecka.
085. Łamanie stawów rąk dziecka.
086. Zaduszenie dziecka przez narzucenie na niego różnych szmat.
087. Wrzucanie do głębinowych studni małych dzieci żywcem.
088. Wrzucanie dziecka w płomienie ognia palącego się budynku.
089. Rozbijanie główki niemowlęcia przez wzięcie go za nóżki i uderzenie o ścianę lub piec.
090. Powieszenie za nogi zakonnika pod amboną w kościele.
091. Wbijanie dziecka na pal.
092. Powieszenie na drzewie kobiety do góry nogami i znęcanie się nad nią przez odcięcie piersi i języka, rozcięcie brzucha i wybranie oczu oraz odcinanie nożami kawałków ciała.
093. Przybijanie gwoździami małego dziecka do drzwi.
094. Wieszanie na drzewie głową do góry.
095. Wieszanie na drzewie nogami do góry.
096. Wieszanie na drzewie nogami do góry i osmalanie głowy od dołu ogniem zapalonego pod głową ogniska.
097. Zrzucanie w dół ze skały.
098. Topienie w rzece.
099. Topienie przez wrzucenie do głębinowej studni.
100. Topienie w studni i narzucanie na ofiarę kamieni.
101. Zadźganie widłami, a potem pieczenie kawałków ciała na ognisku.
102. Wrzucenie dorosłego w płomienie ogniska na polanie leśnej, wokół którego ukraińskie dziewczęta śpiewały i tańczyły przy dźwiękach harmonii.
103. Wbijanie koła do brzucha na wylot i utwierdzanie go w ziemi.
104. Przywiązanie do drzewa człowieka i strzelanie do niego jak do tarczy strzelniczej.
105. Prowadzenie nago lub w bieliźnie na mrozie.
106. Duszenie przez skręcanie namydlonym sznurem zawieszonym na szyi, zwanym arkanem.
107. Wleczenie po ulicy tułowia przy pomocy sznura zaciśniętego na szyi.
108. Przywiązanie nóg kobiety do dwóch drzew oraz rąk ponad głową i rozcinanie brzucha od krocza do piersi.
109. Rozrywanie tułowia przy pomocy łańcuchów.
110. Wleczenie po ziemi przywiązanego do pojazdu konnego.
111. Wleczenie po ulicy matki z trojgiem dzieci, przywiązanych do wozu o zaprzęgu konnym w ten sposób, że jedną nogę matki przywiązano łańcuchem do wozu, a do drugiej nogi matki jedną nogę najstarszego dziecka, a do drugiej nogi najstarszego dziecka przywiązano nogę młodszego dziecka, a do drugiej nogi młodszego dziecka, przywiązano nogę dziecka najmłodszego.
112. Przebicie tułowia na wylot lufą karabinu.
113. Ściskanie ofiary drutem kolczastym.
114. Ściskanie razem dwie ofiary drutem kolczastym.
115. Ściskanie więcej ofiar razem drutem kolczastym.
116. Periodyczne zaciskanie tułowia drutem kolczastym i co kilka godzin polewanie ofiary zimną wodą w celu odzyskania przytomności i odczuwania bólu i cierpienia.
117. Zakopywanie ofiary do ziemi na stojąco po szyję i w takim stanie jej pozostawienie.
118. Zakopywanie żywcem do ziemi po szyję i ścinanie później głowy kosą.
119. Rozrywanie tułowia na wpół przez konie.
120. Rozrywanie tułowia na wpół przez przywiązanie ofiary do dwóch przygiętych drzew i następnie ich uwolnienie.
121. Wrzucanie dorosłych w płomienie ognia palącego się budynku.
122. Podpalanie ofiary oblanej uprzednio naftą.
123. Okładanie ofiary dookoła słomą-snopem i jej podpalenie, czyniąc w ten sposób pochodnię Nerona.
124. Wbijanie noża w plecy i pozostawienie go w ciele ofiary.
125. Wbijanie niemowlęcia na widły i wrzucanie go w płomienie ognia.
126. Wyrzynanie żyletkami skóry z twarzy.
127. Wbijanie dębowych kołków pomiędzy żebra.
128. Wieszanie na kolczastym drucie.
129. Zdzieranie z ciała skóry i zalewanie rany atramentem oraz oblewanie jej wrzącą wodą.
130. Przymocowanie tułowia do oparcia i rzucanie w nie nożami.
131. Wiązanie - skuwanie rąk drutem kolczastym.
132. Zadawanie śmiertelnych uderzeń łopatą.
133. Przybijanie rąk do progu mieszkania.
134. Wleczenie ciała po ziemi, za nogi związane sznurem.
135. Przybijanie małych dzieci dookoła grubego rosnącego drzewa przydrożnego, tworząc w ten sposób tzw. "wianuszki".

Źródło:
Na Rubieży (Nr 35, 1999 r.)

Powiem jedno - na Podkarpaciu Ukraińcy nie mile widziani. Przytoczyłbym kilka opowieści z przygranicznych "polowań na kabanów", ale szkoda się rozpisywać. Za to co robili w Bieszczadach miejscowa ludność ich nienawidzi.


 

Powered by WordPress dla [WIEĹťA WIDOKOWA JAGODA]. • Design by Free WordPress Themes.